Pozostałe szkolenia!

Prowadzimy wiele innych nie opublikowanych na naszej stronie szkoleń bardzo mocno dedykowanych dla Państwa. W razie zainteresowania prosimy o kontakt z nami.

Chcesz biuletyny KaISO?

Mr ISOwski

 

W biurze chaos. Właściwie wojna, na której froncie walczą zaciekle pracownicy biura z własnymi klientami. Niezamykające się drzwi, ciągłe pretensje przychodzących, stosy skarg i reklamacji. Każdy ma dość. Wojciechowski robi sobie siódmą kawę. Piątą i szóstą wylał do zlewu niepostrzeżenie godzinę temu, ale kolejna jest dobrym pretekstem do dyskretnego spojrzenia w kierunku ściennego, firmowego zegara. Byle w końcu wskazówki zlały się z szesnastą. Prezes od rana nie wychylił nosa ze swojego gabinetu, jakby w obawie przed pytaniami w formie oskarżeń. Klienci są bezlitośni. Ale mają rację. Nic nie jest na czas, zamówienia giną w stosie niepotrzebnych papierów. Tak mija kolejny dzień.

 

W poniedziałek rano prezes wchodzi do biura, jakby w innym nastroju. Stawia kroki ciężko, ale nieco pewniej niż zwykle, w powietrzu wyczuwa się nadzieję. Za nim człapie powoli jakiś obcy. Chudy, wysoki, z małą bródką. Chyby wszystkich śmieszy, bo oglądają się za nim, niby to niepostrzeżenie. Na zebraniu szef przedstawia nowego. ISOwski będzie obserwował, notował i doradzał. Ma coś zmienić. Oczywiście nikt nie wierzy. Większość uśmiecha się pod nosem i wraca do swoich zajęć. Podchodzą nieufnie, bo po co nowy, kolejny od rządzenia, wprowadzi tylko dodatkowe zamieszanie. Ale już nikt na pewno nie zgadza się na przemeblowanie! ISOwski już we wtorek wyrzuca część biurek, robi szerokie wejście dla klientów. Zwariował! Ludzie się buntują. Marcinkowski przywiązany do krzesła za nic w świecie nie chce zmienić miejsca zasiedzenia. Prezes drapie się nerwowo po głowie. Chyba i on zaczął wątpić w ISOwskiego. Ale chudy ma plan. Kiedy wszyscy wychodzą do domu, wraz z prezesem porządkuje biuro. Prezes w końcu zrozumiał. Podejmuje właściwe decyzje.

 

Kolejny dzień jest szokiem dla wszystkich. Ewińska ma nowy aparat telefoniczny – różowy z białą mrugającą lampką. Siedzi i tylko się w niego gapi, żeby zadzwonił. Dzwoniących klientów traktuje jakby siedzieli po drugiej stronie różowego cuda w wielkim różowym fotelu z szerokim uśmiechem. Przestała krzyczeć do słuchawki. To prawie nie do uwierzenia. Marcinkowski za to nie ma krzesła. Jego plan wziął w łeb. Prezes prosi go do siebie. Trudno. Musi zrozumieć. Czasem stare trzeba zamienić na nowe. A na pewno na lepsze. Marcinkowski wychodzi po chwili, wszyscy wiedzą, że już nie wróci. Nie dał się zintegrować, musiał odejść. Zrobiło się jednak jakby więcej miejsca. Grażyńska rozkłada szerzej papiery. ISOwski pomaga jej segregować.

 

Piątek, szesnasta. Nikt nie chce iść do domu. Ewińska czeka jeszcze na ostatni telefon, Wojciechowski dopija ciepłą kawę, wypisując kolejne zamówienie. Odkąd ISOwski kazał otwierać okna jest więcej powietrza, słychać świergot ptaków z pobliskiego parku. Prezes zaprosił przedstawicieli głównych klientów. Oni tez słuchają i uśmiechają się. ISOwski drapie się po bródce. Wszyscy czują, że idzie nowe. Ba! …. Lepsze!

 

KaISO:

czerwiec 2011

Komentarze

Artur

2013-08-23 18:30

Ja już to dawno uczyniłem. Od 2009 roku współpracujemy z firmą KaISO. Dzięki ISOwskiemu chaos w naszej firmie zamienił się w jasno określoną strukturę organizacyjną, każdy wie co do niego należy, wdrożyliśmy przejrzyste procedury i wzrosła nam sprzedaż.
Prezes

2013-08-20 21:55

Bardzo ciekawy artykuł. Muszę do nich zadzwonić aby pomogli mi w moim chaosie :)